Odwiedziło mnie tyle osób DZIĘKUJE

wtorek, 23 lutego 2016

Vaniliowe urodziny

Dzisiaj stukneły mi dziewiętnaste urodziny...Wow! Szybko zleciało, a ja dalej czuję się jak dzieciak.Jeszcze to całe "dorosłe życie" mnie nie dotknęło...Jestem "dorosła" a jednak trochę dziecinna i całkowicie niesamodzielna.Pełnoletniość nie jest tym samym co dorosłość...

Przerażający jest fakt że za rok będę miała 20 lat! I dalej będę w szkole borykać się z matmą podczas gdy moi koledzy będą studiować i szukać pracy ale nie żałuję że poszłam do technikum rok dłużej z  ludźmi których naprawdę lubię.

Moja najbliższa rodzina całkowicie olała moje urodziny.Może trochę przesadzam  bo moja mama kazała mojemu bratu kupić mi czekoladę ale to wszytko było takie...Wymuszone.Nie liczyłam na jakieś fajerwerki ale na jakieś ciastko ze świeczką to już tak .Moi dalsi najbliżsi złożyli mi życzenia co prawda przez telefon ale było to bardzo miłe. Dostałam też spam na facebooku. Wiem że większość osób uważa to za żałosne ale ja bardzo lubię czytać te wszystkie życzenia szczególnie jak ktoś się wysili i napisze coś oryginalnego. W tym roku moja koleżanka wysłała mi zdjęcie różowego kalafiora z wąsami.Tak mnie to zdjęcie urzekło że chyba sobie to wydrukuje na koszulce <3 W wąskim gronie moich znajomych jestem "różowym kalafiorkiem" z tond ten niecodzienny pomysł.

Najbardziej zaskoczyła mnie moja dobra koleżanka z klasy która kupiła mi mały różowy torcik.Taki mały gest a cieszy niesamowicie!





niedziela, 21 lutego 2016

Liczi z puszki z Lidla

Pewnie nie wiecie, ale uwielbiam egzotyczne owoce.Moimi ulubionym jest mango i kaki ,ale o nich innym razem.

Ostatnio wpadła mi w ręce puszka liczi.Dostałam ją w prezencie więc nie wiem ile kosztowała.
W puszcze jest 567g produktu, po odsączeniu (bez słodkiej wody w której pływają owoce) zostaje nam 255 samego owocu.

 Wielkim atutem puszkowanych liczi jest to że nie trzeba się cackać z obieraniem.Jeśli jedliście liczi to wiecie że mają twardą "kolczastą" skorupkę i pestkę która zajmuje większość owocu.To połączenie sprawia że białego soczystego miąższu prawie niema.Puszkowane liczi jest obrane co sprawia że przyjemniej się je, je.
Dodatkowym plusem jest sposób w jaki otwiera się  puszkę .Nie trzeba się męczyć z otwieraczem  ponieważ puszka ma zawleczkę taką jak w puszkowanych napojach.

Jedynym  minusem jest fakt że nie są 100% świeże.Słodki syrop w którym pływają liczi odrobinę zmienia ich smak.Są słodsze ale nadal pyszne :D




O Lidlowej puszce, tyle.
Na koniec kilka słów o samych liczy.Większość moich znajomych patrzą na mnie jak na wariata kiedy próbuje oderwać różową skorupkę co jest zrozumiałe w końcu nie każdy gustuje w egzotycznych owocach.Niektórym wystarczą jabłka co nie jest przecież złe.

Liczi jest nazywana "Chińską śliwką" nie ma jednam nic wspólnego z naszymi polskimi fioletowymi śliwkami.Owoce liczi są wielkości orzecha włoskiego. Mają różowawą twardą skorupkę i dużą błyszczącą pestkę.Miąższ natomiast jest biały ma dziwną konsystencję...Jakbym miała ją opisać porównałabym to do żelka co i tak nie jest stuprocentowo trafne.Co do smaku...Jest lekko słodki i odświeżający niektórzy porównują go do winogron(jak dla mnie nietrafnie).Trudno opisać, trzeba samemu spróbować!
Jeśli często przechodziłeś w sklepie obok liczi ale nie wiesz "jak to się otwiera" i nigdy nie chciało si się sprawdzić ; to zachęcam do kupna puszkowanej wersji.
SMACZNEGO!

Koniecznie napiszcie w komentarzu czy jedliście liczi i czy wam smakowało.:)